Żeby tak nam się chciało, jak nam się nie chce !!!

Maj 3rd, 2010 Administrator

Artykuł napisała Oliwia Beck (psycholog sportu)

Zaczynamy ćwiczyć i …

 Zazwyczaj podejmujemy nową dla nas aktywność fizyczną pełni zapału, chęci i optymizmu. Oczami wyobraźni już widzimy siebie zdrowszych, szczuplejszych i bardziej wysportowanych. Wydaje nam się, że nic nie może nam w tym przeszkodzić. Fantastycznie, jeśli uda się takie nastawienie utrzymać, w praktyce jednak często tego początkowego zapału wystarcza na krótko. Z czasem zaczynamy dostrzegać coraz więcej problemów – urok nowości w końcu mija, a ciało stopniowo przyzwyczaja się do aktywności i już nie reaguje na bodźce treningowe tak fantastycznie, jak na początku. Lub wprost przeciwnie – bezskutecznie oczekujemy na, często nierealistycznie określone, efekty ćwiczeń. Odkrywamy, że utrata zbędnych kilogramów czy budowa mięśni wcale nie jest łatwa i w dużym stopniu zależy nie tylko od ćwiczeń, ale i od prawidłowego sposobu odżywiania. Być może doskwiera nam ból mięśni. Zaczynamy racjonalizować – tłumaczyć samym sobie, że nic wielkiego się nie stanie, jeśli sobie trochę odpuścimy – przynajmniej będziemy mieli więcej czasu na inne rzeczy. W efekcie jesteśmy coraz bardziej zniechęceni, a stąd do rezygnacji już tylko krok.

Co pcha nas do działania?

 Zagadnienia opisane powyżej odnoszą się do pojęcia znanego w psychologii jako motywacja. To siła, która pcha nas do działania. Rozróżniamy dwa rodzaje motywacji – zewnętrzną i wewnętrzną. Ta pierwsza oznacza, iż tym, co popycha nas do działania, są przede wszystkim korzyści, jakie możemy otrzymać z zewnątrz. Najprostszym przykładem takiej motywacji są pieniądze, jakie moglibyśmy otrzymać od kogoś za wykonanie jakiegoś działania. Motywacja zewnętrzna jest cenna w wielu dziedzinach życia, na przykład w pracy zawodowej, gdzie wynagrodzenie bywa całkiem dobrym motywatorem. Jednak nie do końca sprawdza się w naszym przykładzie – uczęszczania na zajęcia fitness. Tutaj, aby wytrwać, potrzebujemy czegoś więcej – chęci płynącej z nas samych. Chęci utrzymania nowego elementu życia w codziennym rozkładzie dnia mimo mogących pojawić się problemów. Musimy sami mieć ochotę na ćwiczenia i wykonywać je dla siebie i dla własnego zdrowia.

We wszystkich rodzajach aktywności fizycznej mamy zadanie ułatwione o tyle, że sama ona dostarcza fantastycznego bodźca w postaci endorfin – hormonów szczęścia, wydzielanych podczas ćwiczeń. To właśnie dzięki nim po skończonych zajęciach czujemy się fantastycznie. Czasem jednak to nie wystarcza i warto sobie dodatkowo pomóc.

 Jak to osiągnąć?

 Istnieje bardzo prosty, a zarazem skuteczny sposób na poprawę motywacji wewnętrznej  metoda wyznaczania celów. Brzmi banalnie, ale naprawdę działa! Aby jednak była skuteczna, nasz cel musi spełniać kilka warunków. Po pierwsze, musi być realistyczny – możliwy do osiągnięcia – a jednocześnie stanowić dla nas wyzwanie. Trzeba z rozwagą wybrać cel odpowiedni do naszych aktualnych możliwości. Aby to osiągnąć w naszym przypadku, niezbędna jest podstawowa wiedza z zakresu fitness, odżywania i zdrowia, aby nie oczekiwać na przykład utraty 10 kilogramów w tydzień, co byłoby nie tylko niemożliwe do realizacji, ale też skrajnie niezdrowe. Taki cel zamiast motywować, będzie nas zniechęcał, ponieważ nie będziemy w stanie go zrealizować i pojawi się frustracja.

Po drugie, aby w trakcie realizacji nie dopadło nas zniechęcenie, należy cel główny podzielić sobie na cele etapowe. Te mini – cele, stanowiąc etapy na drodze do osiągnięcia zamierzenia głównego,  będą nas dodatkowo motywować, upewniając, że jesteśmy skuteczni i że idziemy dobrą drogą.

Po trzecie, cel powinien być określony w czasie. Już na etapie planowania powinniśmy przewidzieć, ile czasu potrzebujemy na jego osiągnięcie. W przeciwnym przypadku grozi nam, że nie będziemy w stanie tak naprawdę stwierdzić, jak nam idzie i wprowadzić ewentualnych poprawek.

Kolejną ważną rzeczą jest zapisanie naszych celów w odpowiedni sposób – w czasie teraźniejszym, zaczynając od „Ja” i unikając zaprzeczeń (na przykład: Ja jestem lżejsza o 5 kg, Ja jestem w dobrej formie). Ta swoista „umowa z samym sobą” sprawi, że do osiągania naszych zamierzeń wykorzystamy dodatkowo podświadomość, która zrobi wszystko, aby nam dopomóc w realizacji.

Oczywiście sam proces wyznaczania celów byłby niczym bez działania. Należy więc skonstruować konkretny plan działania – na przykład odpowiadając sobie na pytanie, co należy zrobić, aby dać sobie jak największą szansę na osiągnięcie naszych zamierzeń.

W końcu możemy przystąpić do realizacji!! Naturalnym jest, że w trakcie należy monitorować ten proces, regularnie sprawdzając czynione postępy i ewentualnie wprowadzając modyfikacje – często bowiem się zdarza, że zaskakujemy samych siebie tempem zmian! 

Opisana metoda na pewno powstrzyma nas przed porzuceniem aktywności i nowego, zdrowszego stylu życia, zapewniając dobre samopoczucie i podwyższając nasze poczucie skuteczności – podstawę wiary w siebie!

Powodzenia!

 

Comments are closed.